niedziela, 19 października 2014

No i po turnusie...

Wczoraj wróciłam z turnusu z trzech koron. Było fajnie jak zwykle :) Choć nie przyjechałam zmęczona jak to zawsze bywało to i tak się napracowałam. Dawałam z siebie wszystko na każdych zajęciach. Na turnusie była ze mną mamusia. Nie było mojego ulubionego rehabilitanta, ale i tak dałam sobie radę, nie miałam hipoterapii, bo coś mi się stało z biodrem i musze zrobić zdjęcie. Ale za to miałam psychopedagogikę z sympatyczną Gosią ;) Następny turnus mam dopiero w czerwcu i pojadę ciocią ;) A teraz wstawię kilka zdjęć ;)


A tak sobie przesypywałam ryż z jednego kubka do drugiego ;)

W pałacu na kolacji ;)

Terapia przestrzenna ;)

Z mamusią w pałacu ;)

Moje dzieło na psychopedagogice ;)


Mój przepis na szczęście

  Cześć wszystkim! Chciałabym podzielić się z Wami krótką refleksją na temat tego, co daje mi w życiu największy napęd. Należę do osób, któr...